WYCHOWANIE

 

Mamy szczeniaka,

i co dalej...?

 

Wybraliśmy hodowlę, na świat przyszedł długo wyczekiwany miot,
a wśród maluchów - nasze szczenię. Wyprawka kupiona,
mieszkanie przygotowane na przybycie nowego członka rodziny.

 

W końcu nadchodzi ten dzień - odbieramy psiaka z hodowli. Wracamy do domu, mijają dni i okazuje się, że po początkowej euforii zaczynają się pojawiać pytania, co dalej. Jak go wychować, jak sobie poradzić, co zrobić, żeby nasze słodkie szczenię wyrosło na fajnego, niestwarzającego problemów psa.
To prawda, że bardzo dużo zależy od hodowcy, od tego ile czasu poświęci szczeniętom czy i w jaki sposób będzie wspomagał ich rozwój od pierwszych tygodni życia. Jeśli szczenię jest socjalizacyjnie mocno zaniedbane, nie miało kontaktu z ludźmi – na pewno będzie nam trudniej. Ale nawet jeśli dostaniemy doskonale odchowane i socjalizowane, przebojowe i niczego się niebojące szczenię – nie ominie nas praca nad jego dalszym rozwojem. Większość problemów w dorosłym życia psa wynika z zaniedbań w jego życiu szczenięcym. Bardzo ważne jest zaznajamianie szczeniaka ze wszystkim tym, co jeszcze nie jest mu znane. Jak najwcześniej się da – przyzwyczajajmy go do odgłosów miasta: samochody, autobusy, tramwaje, uliczny szum. Wyrabiajmy pozytywne relacje z ludźmi, z innymi zwierzętami.

Pierwsze dni szczeniaka w naszym domu

Jeśli trafi do nas jeszcze w okresie kwarantanny po szczepieniach – przyzwyczajanie do nietypowych dźwięków i sytuacji zacznijmy już w domu: odgłosy domowych sprzętów, np. odkurzacza, suszarki, miksera; upadająca metalowa miska, rozkładanie parasolki, klaskanie. Im więcej bodźców zapewnimy psu w tym okresie, wyrabiając przy tym pozytywne skojarzenia – tym mniej sytuacji zaskoczy go w przyszłości, wywołując niepokój czy lęk. Najłatwiejszą drogą, by skojarzenia były faktycznie pozytywne, będzie nagradzanie malucha jedzeniem lub zabawą. Jeżeli możemy już bezpiecznie wyprowadzać naszego pupila na spacery – również zabierajmy ze sobą psie przysmaki. 

Przy całym naszym zaangażowaniu w pokazywanie psu nowości nie można nam zapomnieć o tym, że nasze szczenię potrzebuje też odpoczynku. Wprowadzenie zbyt wielu nowych bodźców na raz może przynieść odwrotny efekt i zamiast przyzwyczaić psa do danej sytuacji możemy wywołać w nim strach. Starajmy się podczas socjalizacji zachować zdrowy rozsądek i dać psu czas na odreagowanie. Jeśli widzimy, że jakaś sytuacja zaczyna psa przerastać – nie zostawiajmy psa samemu sobie, ale spróbujmy odwrócić jego uwagę, przekierować zainteresowanie psa na siebie, zająć go zabawą.

Spacery z psem

W czasie spaceru pies nie musi witać się z każdym napotkanym zwierzę- ciem i się z nim bawić. Nie powinniśmy ograniczyć tych kontaktów całkiem, bo są one potrzebne, ale też nie jest konieczne, aby na każdym spacerze nasz szczeniak musiał biegać z innymi psami. Dla niego to kontakt z właścicielem, z nami – ma być najważniejszy. Jeśli podstawą każdego spaceru będzie zabawa i szaleństwa z psami – doprowadzić możemy do sytuacji, że pies będzie lepiej czuł się w towarzystwie innych psów niż w naszym i że będzie na tyle zatracał się w zabawie, że nie będzie zwracał na nas uwagi.

Jednym z podstawowych problemów, a zarazem jednym z trudniejszych do „naprawienia” jest uciekanie. Prawidłowo odchowane szczenię ma w sobie naturalną chęć podążania za człowiekiem, osobą która karmi i głaszcze. W takiej sytuacji całą pracą nowego właściciela jest utrzymanie tej chęci. Przywołujmy szczeniaka jak najczęściej i nagradzajmy go smakołykiem, pieszczotą lub zabawą. Im więcej razy to zrobimy, im bardziej wzmocnimy to zachowanie nagradzając psa, tym większą będziemy mieć szansę na to, że w przyszłości będzie do nas równie radośnie przybiegał oczekując pochwały. Ważne jest by w tym okresie odwoływać szczenię również od zabaw z innymi psami lub gdy jest czymś mocno zaaferowane. Jeśli zaczniemy to robić teraz, wyrobimy mu nawyk wracania w każdej sytuacji, a nie tylko wtedy, gdy już wszystko dookoła mu się znudzi. Przywołujmy psa w domu, na spacerach – na początku na smyczy, później na dłuższej lince, by nie pokazać mu, że można uciekać. Jeśli przy każdym zawołaniu będzie do nas bez wahania wracał, można puszczać psa luzem, uważając jednak, by robić to tylko w bezpiecznej okolicy. Niestety, trzeba jednak pamiętać, że nie możemy mieć nigdy stuprocentowej pewności – nawet najlepiej wyszkolonemu, startującemu w zawodach posłuszeństwa psu może się zdarzyć, że ucieknie np. za zwierzyną lub wystraszony jakimś hukiem.

Ćwiczenia przywoływania i generalnie każda praca z psem, choćby było to uczenie go śmiesznych sztuczek, wzmacnia więź pies – właściciel. Taka współpraca, oparta na nagradzaniu a nie na zmuszaniu czy karach, jest bardzo istotna, by pies czuł się dobrze ze „swoim człowiekiem”

Szczenię samo w domu

Ale trzeba też pamiętać o wypracowaniu tego, by pies czuł się komfortowo podczas nieobecności właściciela. Bardzo dużo mówi się o lęku separacyjnym, ale mało kto zwraca uwagę na to, co zrobić, żeby uniknąć tego problemu. Wiele razy słyszymy, że nabywca szczeniaka bierze urlop, by poświęcić psu maksimum czasu i pomóc się zaaklimatyzować w pierwszych dniach w nowym domu. Z całą pewnością psu będzie łatwiej, jeśli nie będzie w pierwszych dniach zostawiony sam na cały dzień. Ale większość osób popełnia wtedy błąd, siedząc ze szczeniakiem non stop. Ma on wtedy jasny obraz, że w nowym domu ktoś zawsze z nim jest. I gdy kończy się urlop – szczenię nagle zostaje na kilka godzin samo, co niewątpliwie jest dla niego zaskoczeniem i zmianą. Dlatego nawet jeśli zdecydujemy się wziąć wolne i spędzić więcej czasu ze szczenięciem – przyzwyczajajmy go od początku do choćby krótkich nieobecności, do tego że chociaż na trochę zostaje on sam w domu. Jeśli mamy szczenię aktywnej rasy, obawiamy się zniszczeń w domu, nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć szczeniaka przed niebezpieczeństwami (np. kable, których nie możemy zasłonić) – możemy pomyśleć o kojcu lub klatce. Podczas nieobecności właścicieli pies głównie śpi. Jeśli w klatce będzie miał posłanie, ulubioną zabawkę lub kość, dostęp do wody – będzie to wszystko, co jest mu wtedy potrzebne. Aby przyzwyczaić malucha do spędzania czasu w klatce, możemy go tam karmić, dawać mu zabawki i przysmaki, zamykać na początku na krótko, gdy jest zmęczony (np. po zabawie lub aktywnym spacerze). Gdy pies nie jest zamknięty – zostawiajmy klatkę otwartą, by sam mógł do niej wchodzić. Większość psów dość szybo zaczyna traktować to miejsce jako swój azyl i idą tam na odpoczynek. Jest to także bardzo wygodne jeśli podróżujemy z psem – w samochodzie klatka zapewnia psu bezpieczeństwo (kierowcy również, bo nie ma obawy, że pies podczas jazdy wskoczy nagle na kolana lub pod nogi. Nie ma tez ryzyka, że wyskoczy z auta na postoju), na wystawie czy w hotelu daje psu komfort – choć daleko do domu, to „swoje miejsce” pies ma tam, gdzie klatka. Jeśli chcemy mieć w przyszłości naprawdę fajnego psiego kompana, musimy pamiętać, że wszystko, czego szczenię się nauczy, co szczenię pozna – zobaczy, usłyszy, czego doświadczy (pozytywnie lub negatywnie) – zostawi trwały ślad na całe jego dalsze życie. Warto też pomyśleć o „zainwestowaniu” w psią edukację pod fachowym okiem instruktorów i wybrać się do psiego przedszkola. Będzie miał tam grupę rówieśników, nauczy się pracy w rozproszeniu a mniej doświadczony przewodnik będzie pokierowany tak, by nie popełnić błędów na początku nauki.

MARCIN LUCIAK,
ALEKSANDRA PAUZEWICZ

 

Źródło: Pies 1/2017, http://www.zkwp.pl/Pies_01_2017_book.pdf