BORDER COLLIE

 

Autor: Mirosław Redlicki, międzynarodowy sędzia kynologiczny

 

Psy do pasienia owiec zawędrowały na Wyspy Brytyjskie z Celtami, zasiedlającymi je od VIII wieku p.n.e., powszechnie nazywanymi wówczas Brytonami. Nie zajmowali się oni uprawą roli, ale hodowlą i myślistwem. Gdy Brytania podbita została przez Rzymian, hodowla owiec i handel wełną stały się ważnymi gałęziami gospodarki, co potrwać miało aż do XIX w.

 

Wykorzystywane do wypasu owiec psy znane były pod nazwami „ramthunds”, później już pod angielską „forest dogges”. Dlaczego „forest” („leśne”)? Ano dlatego, że owce wypasano w lasach, co regulowane było przez wprowadzane od czasów średniowiecznych ustawy, spisane ostatecznie w roku 1598. Artykuł 32 mówi o tym, „jakie psy czlowiek może trzymać w lasach” i czytamy w nim, że „mogą to być ramthundy, zwane też psami owczarskimi, potrzebne dla wypasania owiec i bydła”. Psy takie pracowały szeroko i cicho, w sposób, który przypominał polowanie, brakowało w nim tylko ostatniego etapu – zabicia zwierzyny.

Wyrąbywane w lasach pastwiska początkowo stanowiły własność wspólną, jednak w Anglii, skutkiem wprowadzanych grodzeń (regulowanych szeregiem Enclosure Acts), przechodziły w ręce właścicieli ziemskich. Na ogrodzonych pastwiskach pracujące „szeroko” psy owczarskie przestały być tak potrzebne, zastąpiły je psy zaganiające, pędzące owce na targi. Inna była sytuacja w Szkocji, gdzie wysoko położonych, rozległych pastwisk nikt nie grodził, i tam psy owczarskie zachowały się w największej liczbie, dając początek dzisiejszym collie i border collie. Do dzisiaj jednak przetrwały na Wyspach Brytyjskich pracujące, podobne w typie do borderów psy, jak choćby welsh collies, fox collies i irish collies. Te ostatnie miały kiedyś istotny wpływ na kształtowanie się psów owczarskich – w średniowieczu przywozili je razem z owcami irlandzcy mnisi, zakładający w Szkocji swe klasztory. Co do tych pierwszych, to często są one potomkami psów ze Szkocji, które urodziły się w Walii…

 

Jak powstała rasa?

Dzisiejsze border collie powstały z tej samej populacji psów owczarskich, z których wcześniej wyselekcjonowano wystawowe collie. Selekcją „pracujących owczarków” zajęto się dopiero, gdy upowszechniły się próby pracy i zawody psów owczarskich, a więc w końcu XIX w. Pierwszy znany konkurs miał miejsce w Bala, w Walii, w 1870 r., a zwycięzcą został uczestnik ze Szkocji.

Wtedy to zwrócono uwagę na psy z pogranicza angielsko-szkockiego. Pracowały one „okiem”, nie rozpędzały ani nie kaleczyły owiec i reagowały na komendy wizualne, podawane ręką i na gwizdek. Wcześniej po amatorsku organizowane próby stały się na przełomie wieków dużymi imprezami, połączonymi z aukcjami owiec i psów, i gromadzącymi tłumy widzów. Słynnym zwycięzcą z tych lat był urodzony w 1893 r. Hemp, znany też jako Old Hemp, wyhodowany przez Adama Telfera z Northumberland, założyciel linii, prowadzącej do współczesnych border collie. Selekcja na konkursowy styl utrwaliła charakterystyczne dla pracy borderów cechy: brak szczekania, oko i stalking.

W 1906 r. powstało International Sheep Dog Society, stowarzyszenie (międzynarodowe, bo wśród jego założycieli znaleźli się zarówno Anglicy, jak i Szkoci), którego celem miały być „hodowla, szkolenie i doskonalenie psów owczarskich na terenie Zjednoczonego Królestwa i innych krajów, gdzie okaże się to potrzebne”, a także organizowanie prób pracy i zawodów psów owczarskich. Pierwsze pod auspicjami ISDS odbyły się w szkockim Gullane, niedaleko Edynburga,gdzie organizowane się do dzisiaj.

Właścicieli pracujących owczarków interesowały tylko ich cechy użytkowe, toteż nikomu nie przychodziło nawet do głowy, aby tworzyć dla nich jakiś wzorzec wyglądu.

Owszem, po zawodach odbywały się czasem konkursy na najładniejszego, czy też najbardziej typowego owczarka, ale miały one na celu jedynie ustalenie, jaki typ psa najlepiej sprawdza się w pracy. Do historii przeszli natomiast zwycięzcy najbardziej prestiżowych konkursów, z tytułem Supreme Champions. Poza wspomnianym Hempem, był to pies Kep, i suki Loos II (ur. 1924) i młodsza Queen. O ile Hemp niewiele różnił się od dzisiejszych wystawowych border collie, to obie suki były dość niepozorne. Wszystkie odegrały istotną rolę w hodowli – Hemp pozostawił po sobie ponad dwie setki szczeniąt i mówi się, że wszystkie dzisiejsze bordery mają go wśród swych przodków – ich dzieci zdobywały tytuły Supreme Champions, a niektóre z nich trafiły do Nowej Zelandii i Australii. W obu tych krajach hodowla owiec była ważną dziedziną gospodarki, a w ich wypasie pomagały psy, sprowadzane ze Starego Kraju. W Nowej Zelandii pierwsze zawody w pasieniu miały miejsce już w 1867 r., a border collie rozwinęły się z czasem w lokalny typ psa owczarskiego, określany jako „heading dog”. Australia natomiast, mimo że border collie sprowadzane były tam do pracy, dała początek tak zwanym „wystawowym” borderom. Tam bowiem najwcześniej zaczęto psy te wystawiać – już w 1933 r. pokazano je na wystawie w Sydney, a w kilka lat później włączono do grupy wystawowej Australian Working Dogs, razem z kelpie i ACD. W 1963 r. powstał wystawowy wzorzec rasy, a importy z Australii dały początek liniom wystawowym w Nowej Zelandii. W USA pełne uznanie rasy przez AKC nastąpiło dopiero w 1995 r.

Sama nazwa „border collie” powstała w Wielkiej Brytanii około 1916 r., a za jej autora uważany jest James Reid, długoletni sekretarz generalny ISDS, hodowca wybitnych psów, w tym wspomnianej Loos II. Mimo że została powszechnie zaakceptowana, to nie była używana w dokumentacji ISDS, a nawet i dzisiaj występuje wymiennie z nazwą „working sheepdog”.

 

Zresztą i z samą dokumentacją ISDS nieszczególnie się śpieszyło i księgi rodowodowe założono dopiero w latach czterdziestych, a pierwszym wpisem była suka o imieniu Maid; psy wpisywane były „on merit”, to znaczy na podstawie zaliczonych prób pracy. Dzisiaj ISDS rejestruje szczenięta po rodzicach z ISDS (rejestracja dokonana musi być nie później, niż w wieku 2 lat), a starsze psy mogą być rejestrowane „on merit”. Droga border collie na ringi wystawowe trwała więc w Wielkiej Brytanii długo, i nie przebiegała bynajmniej gładko…

Po II wojnie światowej coraz więcej psów, wcześniej hodowanych jedynie do pracy, trafiało do miast, gdzie trzeba było znaleźć dla nich jakieś zajęcie – taki był początek rozmaitych psich sportów, w których pracujące owczarki sprawdzały się nadzwyczajnie. Począwszy od lat 50. Kennel Club do programu dużych wystaw włączył zawody Obedience; warunkiem uczestnictwa w nich było zarejestrowanie psa w Obedience Register, ale jak rejestrować w nim formalnie nieistniejące border collie? Konsultacje z ISDS szły jak po grudzie, bo dla ISDS jakiekolwiek inne niż pasterskie użytkowanie owczarków mogło doprowadzić jedynie do degeneracji ich instynktów. Po długotrwałych negocjacjach ustalono (1960), że do Obedience Register pod nazwą border collie wpisywane będą jedynie psy, zarejestrowane wcześniej w ISDS, gdzie nazywały się wtedy „working sheepdogs”. Niebawem jednak ISDS czekać miała jeszcze cięższa próba… Po opublikowaniu wzorca australijskiego i przyjęciu go przez FCI border collie stały się także w Europie psami wystawowymi, a to dla ISDS było po prostu nie do pomyślenia. Sytuacja była dość dziwaczna – sprowadzane z Wielkiej Brytanii psy oceniane były w Europie kontynentalnej według wzorca australijskiego. Nawiasem mówiąc, lata później to samo powtórzyło się w przypadku innej, rdzennie brytyjskiej rasy, a mianowicie Jack Russell teriera.

Rozmowy, podjęte z inicjatywy Kennel Clubu z ISDS, toczyły się bez większych efektów, bo dla władz i członków tego ostatniego wystawianie border collie (wtedy jeszcze working sheepdogs) równało się zniszczeniu rasy, choć zdarzały się i przytomne głosy mówiące, że „zniszczony” będzie tylko niewielki procent populacji, bo żaden właściciel psa pracującego nie pojedzie z nim na wystawę, bo i po co… Gdy w 1975 r. hodowcy psów niepasących utworzyli British Border Collie Club i przedłożyli do zatwierdzenia nieznacznie zmieniony wzorzec australijski, doszło do fragmentarycznego porozumienia – Kennel Club wpisywać miał do swych rejestrów jako border collie jedynie psy po przodkach z ISDS, tak, jak wcześniej robiono to w Obedience Register. Ustalono także, że przyszłe championaty wystawowe mieć będą dopisek „show” (ShCH), a „pełne” przyznawane będą tylko psom, które zaliczą Herding Test, mocno uproszczoną wersję prób pracy. Jak dotychczas niewiele jest takich, ale w związku z rosnącym zainteresowaniem „rekreacyjnym pasieniem” i popularyzacją hasła „fit for function” (zdatny do pracy) przez klub rasy, liczba ich będzie pewnie wzrastać. Prawo do championatu przyznano brytyjskim borderom w 1982 r., a pierwsze wnioski CC otrzymały: pies Tilehouse Cassius of Beagold i suka Tracelyn Gal na wystawie Crufta. Dzisiejszy styl brytyjskim psom wystawowym nadały późniejsze importy z Australii i Nowej Zelandii.

Obecnie border collie są jedną z najpopularniejszych ras na Wyspach, mogą posiadać rodowody ISDS, uznawane przez brytyjski Kennel Club, lub rodowody tegoż Kennel Clubu. Jest jeszcze cała masa psów bezpapierowych, produkowanych przez „puppy farms”; te można rejestrować w Activity Register (poszerzony o nowe konkurencje dawny Obedience Register), co daje im prawo udziału w różnego rodzaju zawodach sportowych, organizowanych przez Kennel Club, ale nie do papierowego rozmnażania.

 

Border collie w Polsce

Historię border collie w Polsce można prześledzić tylko w odniesieniu do psów rejestrowanych w Związku Kynologicznym, toteż nigdy nie można wykluczyć, że jest ona niepełna. W latach 80. zeszłego wieku, gdy owiec na nizinach hodowano znacznie więcej, niż dzisiaj, hodowcy próbowali układać do ich pasienia wystawowe collie i polskie owczarki nizinne i nie słyszałem o sprowadzeniu borderów – w owych czasach takie przedsięwzięcie było nieporównanie bardziej kosztowne niż dzisiaj. Co wiadomo na pewno, to że pierwsze bordery zarejestrowano w Polsce w 1996 r., a były to: duński pies Igor’s Excellent Erti Duke of Agility i holenderskie suki Zeta i Zory of Thoroughbred. Sam miałem wówczas krótką przygodę z borderami, stając się nieoczekiwanie właścicielem dwóch psów: Taco i Netz Chavat Ha’Border, które trafiły do mnie po mojej wizycie w Izraelu w 1997 r. Urodzone w kibucu po pracujących rodzicach, w rodowodach swoich miały psy amerykańskie i włoskie. Taco (Tokaj) w rękach Katarzyny Miklińskiej został gwiazdą rozpoczynającej się właśnie wtedy w Polsce agility, wystąpił też w kilku filmach, ale – będąc jednostronnym wnętrem – nie był wystawiany ani nie miał potomstwa. Netz (Pikuś) początkowo mieszkał u nas; był psem o niesamowitym temperamencie, twardym i pewnym siebie, którego potrzebom nie byłem w stanie sprostać. W wieku dwóch lat oddałem go na Litwę, w ręce instruktora agility. Mimo, że treningi zaczął późno, został mistrzem agility i ojcem kilku miotów w krajach nadbałtyckich i w Moskwie.

Pierwszy polski miot, pod przydomkiem „z Porządnej Rodziny”, urodził się we wrześniu 1998 r. po Ertim i Zory. Później importy ruszyły szeroką ławą – sprowadzano psy z Czech, Finlandii, Australii i Wielkiej Brytanii, bardzo różne w typie, od skrajnie wystawowych po czysto pracujące, a bordery szybko stały się rasą popularną.

 

Różne „rasy” border collie

Podział na psy wystawowe i użytkowe i prowadzona oddzielnie hodowla doprowadziły do stanu, gdy pod nazwą „border collie” kryją się dzisiaj psy rozmaite w typie, niekiedy zupełnie do siebie niepodobne. Psy z ISDS wyglądają, jak chcą, ale wszystkie wykazują charakterystyczne i niezbędne dla pracującego owczarka cechy: pracę szeroko i cicho, stalking i oko. Ze stalkingiem łączy się specyficzny styl ruchu, który jest niski, skradający się, z opuszczoną głową. Świetnie, ale w sposób nie bardzo przetłumaczalny, ujął to jeden z amerykańskich komentarzy – „its every movement means business”. I ten styl zachowywać powinny psy wystawowe. Istnieje jednak jeszcze trzecia kategoria borderów, tak zwane „psy sportowe”, startujące, lub tylko rozrywkowo ćwiczące agility, obedience czy taniec z psem. Nie mogą być one wystawiane w klasie użytkowej, bo ta zastrzeżona jest, i słusznie, jedynie dla psów, które zaliczyły próby pracy pasterskiej. W Polsce najwięcej borderów ćwiczy i startuje w agility, która to konkurencja w żadnym stopniu nie wykorzystuje cech psa owczarskiego, i nadaje się do niej każdy pies, byle był szybki i skoczny. W szkoleniu posłuszeństwa psy targetowane są na dłoń przewodnika, co powoduje, że wpadają w nawyk chodzenia z wysoko podniesioną głową i krótkim, wysokim krokiem – jest to styl dla border collie zupełnie nietypowy. W pułapkę tę wpadają także mniej doświadczeni wystawcy i nie całkiem profesjonalni handlerzy – wystawiają psy na smakołyki, z wysoko podniesioną głową, w ruchu zapatrzone na dłoń lub na kieszeń… Kategoria „psów sportowych” służy często za worek, w którym próbuje upchnąć się bordery źle zbudowane, strome i po prostu brzydkie. Prawdziwe psy pracujące nie zawsze zachwycają urodą w sensie czysto estetycznym, ale zawsze są dobrze zbudowane, bo inaczej nie mogłyby dobrze pracować. Wystawowy wzorzec także opisuje psa dobrze zbudowanego i funkcjonalnego; wspomniany Hemp bez wstydu pokazać mógłby się w ringu wystawowym, a wiele psów, wystawianych w klasie użytkowej, spełnia wszystkie wymogi wzorca. Wystawowe bordery nie są może w pracy tak twarde i wytrzymałe, ani tak stylowe, jak prawdziwe użytki, ale potrafią z powodzeniem zaliczyć próby pracy.


Źródło: http://piesrasowy.pl/?p=1213