SZKOLENIE



Zabawa

element kształtowania relacji z psem

 

Współpraca z psem powinna być podstawą, bo dzięki temu, że robimy coś razem,
rozwijają się prawidłowe relacje między nami a naszym czworonogiem.

 

Ta współpraca to nie tylko szkolenie, ale też zabawa. Nie można także zapominać, że dla wielu psów właśnie zabawa może być najlepszą nagrodą. Bywa czymś, co przynosi nam wybawienie, gdy mamy aktywnego psa – jesteśmy w stanie łatwo i szybko go zmęczyć, rozładować nadmiary energii. Przede wszystkim jednak zabawa powinna być przyjemnością – co ważne, dla obu stron. Żeby jednak faktycznie tak było, warto nauczyć się bawić z psem mądrze, tak by obie strony wyniosły z tego jak najwięcej korzyści. Aby zacząć w  ogóle jakąkolwiek zabawę – niektórzy muszą przełamać swoje myślenie. Niejednokrotnie (i  wciąż z  nieskrywanym zaskoczeniem) w  swojej pracy spotykamy się z teorią, że z psem w ogóle nie wolno się bawić. Bo pies uczy się uciekania z  zabawką, a  potem będzie zabierał nam kapcie; bo jeśli uczymy go wąchania – potem będzie szukał śmieci na spacerach; bo szarpanie się z psem wyzwala agresję, pies uczy się dominować, pokazujemy mu jego siłę, którą w przyszłości może wykorzystać przeciwko właścicielowi. Zwróćmy jednak uwagę na to, że to właśnie zabawy dają nam również możliwość nauczenia psa, że w relacji z  właścicielem są też pewne zasady. Nie bójmy się więc bawić z psem, tylko nauczmy go robić to według naszych reguł.

 

Przeciąganie zabawki z psem

Nie będzie w tym nic złego i nie obudzi w naszym zwierzaku agresora, jeśli przy okazji nauczymy go oddawania zabawki. Zacznijmy już od szczeniaka zamieniać się z  psem na inny przedmiot lub na nagrodę. Tak, aby oddawaZabawa element kształtowania relacji z psem Nie bójmy się bawić z psem, tylko nauczmy go robić to według naszych reguł nie kojarzył pozytywnie i by nie było ono od razu zakończeniem rozrywki. Jeśli będziemy się z psem przeciągać kilka minut, a potem na siłę wyrwiemy mu zabawkę i  skończymy zabawę – następnym razem będzie dłużej z  nami „walczył”, będzie wiedział, że po oddaniu przedmiotu nie spotka go już nic fajnego. Ale jeżeli w czasie przeciągania się kilkakrotnie nagrodzimy go za oddanie przedmiotu – ponownie rzucimy mu zabawkę lub damy nagrodę – pies szybko nauczy się, że się to opłaca. Jeśli w przyszłości rozbawiony złapie nas za ubranie lub zabierze nam jakąś rzecz – mamy już narzędzie w postaci komendy „oddaj” czy „puść” i  bezkonfliktowo możemy zabrać mu coś z pyska.

 

Aportowanie

Na tej samej zasadzie możemy nauczyć psa aportowania – przynoszenia rzuconego przedmiotu. Jeśli zobaczy, że przyniesienie nam go daje wymierną korzyść w  postaci dalszej zabawy lub pysznej nagrody, będzie widział sens powrotu. Dodajmy tu, że dla bardzo niewielu psów taką korzyścią jest pogłaskanie lub poklepanie. Gdy w grę wchodzi zabawa, pies jest mocno pobudzony – nasze czułości są dla niego zazwyczaj niepotrzebnym przedłużaniem czasu oczekiwania na nagrodę, a nie pochwałą samą w sobie. 

 

Zabawy w domu – maty węchowe,

szukanie przedmiotów, tunele Bieganie za aportem jest dla psa doskonałą możliwością rozładowania emocji, pozbycia się nadmiarów energii. A dodatkowo i tu mamy korzyść – bo jeśli pies chętnie wraca do nas z zabawką i kojarzy sobie pozytywnie powrót do właściciela, dużo łatwiej pójdzie nam nauka przywoływania. Jeśli potrzebujemy zająć psa bez wychodzenia na dwór, możemy w warunkach domowych zmęczyć go intelektualnie, na przykład zainteresować pracą węchową. W  ostatnim czasie bardzo modne stały się tzw. maty węchowe – można je kupić, ale także bez problemu wykonać samemu, tu mamy całkowitą dowolność – ważne, by pomiędzy kawałkami materiału można było pochować przysmaki. Ich zapach pobudza psi instynkt węszenia i  poszukiwania jedzenia. Bardziej wytrwałe psy potrafią bardzo długo w  skupieniu przeszukiwać nosem matę. Rozładowuje to nadmiar psich emocji, a po takiej zabawie mamy psa zmęczonego psychicznie, ale w pozytywny sposób. Szukanie konkretnych przedmiotów też jest dobrą rozrywką domową – pies, odpowiednio motywowany i nagradzany, szybko nauczy się rozróżniać zabawki i przynosić te, o które będzie poproszony. Jeśli robimy to wszystko używając konkretnych komend, a ignorujemy sytuacje, gdy pies przynosi nam cokolwiek by tylko wymusić nagrodę, nie obawiajmy się, że nieproszony będzie nas zarzucał zabawkami. W  mieszkaniu możemy też łatwo stworzyć tunel z koca czy prześcieradła i zachęcić naszego psiaka (my po jednej stronie tunelu, on po przeciwnej), żeby przeszedł lub przeczołgał się pod wspomnianym kocem. Warto pamiętać, że konstrukcja powinna być taka, żeby nie dawało się jej obejść dookoła. Konieczne są, oczywiście, jak w każde zabawie nagrody – smakołyki. Jeśli chcemy „zmęczyć” psa, możemy mu stworzyć domowy tor z przeszkodami, stopniowo go modyfikując, utrudniając psu trasę.

Wszystkie tego typu zadania stawiają na kontakt psa z jego właścicielem i  wymagają zaangażowania obu stron. Taka współpraca, chociaż zajmuje nam trochę czasu, ma ogromny plus – kształtuje wzajemne relacje, sprawia, że więzi między nami a  psem się zacieśniają. Psy lubią te formy rozrywki i widzą, że z  właścicielem można fajnie spędzać czas. Stymulowane w ten sposób stają się też bardziej nastawione na kontakt z człowiekiem.

 

Zabawy z innymi psami

Niestety bardzo często na pytanie, czy pies ma zapewnioną potrzebę zabawy, słyszymy w  odpowiedzi, że tak, bo przecież bawi się z  innymi psami. Wielu z nas wciąż ma przekonanie, że to jedyna forma rozrywki dla naszego pupila, która jest dla niego fajna. Pomijając fakt, że naprawdę nie każdy rodzaj zabawy z innym psem/psami jest dla naszego korzystny, to wbrew obiegowym teoriom – ta zabawa nie jest też psu niezbędna do życia ani do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania. Pies w fazie rozwoju, gdy kształtuje się jego charakter, gdy uczy się nowych zachowań i reakcji – wymaga kontaktu z innym psami. Co wcale nie oznacza, że musimy codziennie puszczać go na dwie godziny, żeby się z nimi pobawił. Co więcej, takie właśnie niekontrolowane puszczanie zazwyczaj przynosi więcej problemów niż faktycznych korzyści. Korzyść jest zwykle jedna – wybiegany i zmęczony pies, który nic już od nas nie chce, wraca do domu i grzecznie idzie spać. Czy jednak tylko o to właśnie nam chodzi? Problemów zaś może być całe mnóstwo. Zacznijmy od tego, że trzeba mieć duże doświadczenie i zdolność obserwowania psich zachowań (i  wyciągania z  nich prawidłowych wniosków) – żeby wiedzieć, czy dana zabawa faktycznie wnosi coś pozytywnego. Bardzo często obserwujemy, że świetnie bawi się jeden pies – ganiając i zadręczając drugiego. Jego właściciel jest szczęśliwy, bo pies się zmęczy, a przecież nie robi krzywdy. Nie zawsze szczęśliwy za to jest nasz pies. Jeśli właśnie tak ma to wyglądać, to możemy się spodziewać, że po kilku takich gonitwach nasz czworonożny przyjaciel zacznie podchodzić do innych psów z  coraz większym dystansem, w  gorszych przypadkach, zwłaszcza jeśli pies jest młody lub bardziej wrażliwy – zacznie się ich po prostu bać, uciekać w panice, odgryzać się, reagować nerwowo. Jeśli jednak nasz pies bawi się z innymi chętnie, a zabawy są „prawidłowe” – spodziewajmy się, że szybko zabawa z psami będzie dla niego ważniejsza niż my sami. To jeden z głównych powodów, dla których ludzie trafiają ze swoimi podopiecznymi na szkolenie – z zarzutem, że przy innych psach nasz się nas nie słucha, ucieka itd. Ucieka, bo z  psami świetnie się bawi, a  my nie możemy mu zaoferować nic lepszego. Nie nauczyliśmy go, że to właściciel ma być dla psa najważniejszy, a zabawa z właścicielem – nadrzędna w stosunku do biegania za innymi psami. Tłumaczymy to brakiem posłuszeństwa, nie chcemy zrozumieć, że pies nie ma z nami dobrego kontaktu, że nie udało nam się wypracować z  nim takiej relacji, która byłaby dla niego ważniejsza od gonitwy i  zabaw. W  takiej sytuacji nauczenie komendy do powrotu nie jest łatwe – zazwyczaj działa perfekcyjnie, gdy nic się nie dzieje, ale nie działa, gdy pies ma ciekawsze zadania naokoło, gdy coś go rozprasza. Spróbujmy również wtedy naprawić ten problem przez zabawę, pokażmy psu, że przebywanie z nami też może przynieść coś fajnego.

 

Dlaczego współpraca jest taka ważna

Jeśli tylko zaczniemy współpracować z  psem, szybko zauważymy pozytywne efekty. Bez względu na to, jaką formę tej współpracy wybierzemy, czy będzie to typowe szkolenie z  posłuszeństwa, czy zabierzemy psa na tor agility, czy będziemy rzucać psu piłkę – wtedy właśnie staniemy się stałym towarzyszem zabaw, a  nasz zwierzak zacznie zdawać sobie sprawę, że to my jesteśmy dla niego najważniejsi, bo to my poświęcamy mu swój czas.

 

Aleksandra Pauzewicz, Marcin Luciak

 

 Źródło: Pies 1/2018 http://zkwp.pl/images/Pies_01_2018_book6.pdf